Pamięć o śp.o.Wojciechu Kowalczyku

WSPOMNIENIE O ŚP. OJCU 
WOJCIECHU KOWALCZYKU CP
o.Wojciech 42

W sobotę 23 stycznia br. w Szpitalu Zakonu Bonifratrów Św. Jana Bożego w Łodzi zmarł opatrzony świętymi sakramentami pasjonista Ojciec Wojciech Kowalczyk CP (1976-2016). Odszedł do Domu Ojca w sobotę - dzień poświęcony Maryi, którą o. Wojciech nadzwyczaj umiłował. Matka Boża Pięknej Miłości była szczególną patronką jego zakonnej drogi powołania. 23 I to także wspomnienie unickich Błogosławionych Męczenników Podlaskich z Pratulina, którzy w XIX w. ponieśli śmierć, dając świadectwo wiary, umiłowania Ojczyzny i troski o jedność Kościoła.

o.wojciech 20

Śp. Ojciec Wojciech Kowalczyk zmarł w 40. roku życia, 9. roku życia zakonnego i 5. roku kapłaństwa. 

o.wojciech 25 o.wojciech 26

Urodził się 5 lutego 1976 roku. Pochodził z Witowa koło Zakopanego. Wychowywał się w wielodzietnej rodzinie góralskiej - miał sześciu braci i dwie siostry.

o.wojciech 21 o.wojciech 24

Profesję zakonną w Zgromadzeniu Męki Jezusa Chrystusa złożył 15 września 2007 r. Święcenia kapłańskie przyjął 6 maja 2011 r. z rąk ks. bpa Piotra Libery. 

By zapoznać się ze zdjęciami ze święceń kapłańskich oraz mszy prymicyjnej śp. o. Wojciecha Kowalczyka umieszczonymi na stronie internetowej rodzinnej parafii Zmarłego - "kliknij" TUTAJ.

o.wojciech 23 o.wojciech 22

W latach 2010-2013 duszpasterzował w Przasnyszu, będąc m. in. katechetą w zespole szkół w Lesznie.

o.Wojciech 5

Następnie został przeniesiony do Łodzi - do prowadzonej przez pasjonistów parafii pw. Matki Boskiej Bolesnej, gdzie do swojej śmierci posługiwał jako opiekun: Liturgicznej Służby Ołtarza, czcicieli różańca św. - "Żywa Róża", Wspólnoty Jedność Wieczernika.

o.Wojciech 10  

Nabożeństwo Ojca Wojciecha do Jezusa Miłosiernego, umiłowanie Koronki do Miłosierdzia Bożego oraz cześć dla św. Faustyny Kowalskiej były jedną z inspiracji dla sprowadzenia do naszej świątyni relikwii I stopnia Apostołki Bożego Miłosierdzia. Śp. Wojciech Kowalczyk uczestniczył w ich uroczystym wprowadzeniu do kościoła w maju 2015 r.

o.Wojciech 31
O. Wojciech podczas wprowadzenia relikwii św. Faustyny

Ojciec Wojciech od kilkunastu miesięcy mężnie niósł krzyż swego cierpienia, zmagając się z chorobą nowotworową i przeplatając pobyty w szpitalu z okresami posługiwania - na miarę swoich sił i możliwości - w klasztorze i parafii. Jego postawa w tej chwili próby przypominała słowa św. Pawła od Krzyża, założyciela zgromadzenia pasjonistów: "Jeśli przychodzi choroba, jest to wielki dar cierpienia. Wtedy to naprawdę człowiek może zobaczyć, czy jest cierpliwy, pokorny i bezinteresowny." Mogliśmy być świadkami takich właśnie owoców cierpienia o. Wojciecha.

o.Wojciech 30
O. Wojciech przy relikwiach św. Pawła od Krzyża

Przy czym swoją chorobę ten młody kapłan postrzegał nie jako dopust Boży, ale kolejny etap drogi duchowej i nową formę posługiwania swojej wspólnocie zakonnej i Ludowi Bożemu - zgodnie ze wskazówkami św. Pawła od Krzyża: "Nie ma innej drogi naszego wzrostu w kontaktach z Bogiem niż wypełnienie zadań, jakich Bóg od nas wymaga, zwłaszcza w chwilach fizycznego i psychicznego cierpienia, w których On jest wzmocnieniem nas samych."

o.Wojciech 41

Rzeczywiście, w Chrystusie oraz Jego Męce szukał i znajdował o. Wojciech umocnienia na swojej krzyżowej drodze. Trwał wiernie przy swoim Mistrzu, jak zalecał św. Paweł od Krzyża: "Całe życie Jezusa było Krzyżem. Całe życie tego, kto służy Bogu, winno być więc takie, by zostać na Krzyżu z Jezusem." W chwili szczególnego doświadczania tego krzyża o. Wojciech Kowalczyk zawsze powtarzał, że pragnie jedynie tego, by w całym tym doświadczeniu dokonywała się wola Zbawiciela. Temu postanowieniu był wierny do końca.

o.Wojciech 36

Pożegnanie Ojca Wojciecha Kowalczyka rozpoczęło się już w środę 27 stycznia o g. 18,30 przywiezieniem do naszej świątyni trumny z ciałem śp. o. Wojciecha, czuwaniem modlitewnym i Mszą Św. Uroczystości pogrzebowe zaczęły się w czwartek 28 stycznia o g. 11,00 Mszą Św. pod przewodnictwem ks. abpa seniora Władysława Ziółka. Po Eucharystii nastąpiło przewiezienie ciała i złożenie do grobowca Zgromadzenia Pasjonistów na cmentarzu pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy (Łódź, ul. Szczecińska 96/100).

Poniżej zamieszczamy odsyłacze do zdjęć z uroczystości pogrzebowych:

By zapoznać się ze zdjęciami ze środowego modlitewnego czuwania przy trumnie śp. Ojca Wojciecha, "kliknij" TUTAJ lub przejdź do zakładki "GALERIA.

By zapoznać się ze zdjęciami z czwartkowych uroczystości pogrzebowych śp. Ojca Wojciecha, "kliknij" TUTAJ lub przejdź do zakładki "GALERIA".

o.wojciech 1

Dziękujemy wiernym za bardzo liczny udział w uroczystościach pogrzebowych śp. o. Wojciecha Kowalczyka CP.

Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie...
Przez miłosierdzie Boże niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen.

o.WojciechKowalczyk 5

Zachęcamy wszystkich, którzy spotkali na drodze życia śp. Ojca Wojciecha Kowalczyka, by przesyłali swoje świadectwa, korzystając z formuły "Komentarza" (na dole strony-ograniczenie do 1000 znaków) lub w dłuższej formie - mailowo na adres:  Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.  

o.Wojciech 11 o.Wojciech 33

A oto, jak wspominają śp. o. Wojciecha ci, którzy go znali:

"Ojciec Wojciech zostawił po sobie dużo rozlanej dobroci zarówno w parafii poprzedniej, gdzie posługiwał - w Przasnyszu, jak i w parafii późniejszej - w Łodzi. Teraz mamy zadanie pielęgnować i żyć tym - co nam na co dzień dawał - Słowem Bożym z Jego ust, pouczeniami, dobrą radą, ciepłem i miłością przejawiającą się w stosunku do każdego napotkanego na Jego drodze człowieka.
Musimy dziękować Bogu, że postawił nam śp. Ojca Wojciecha na naszej drodze, że tak licznie doświadczaliśmy z Jego rąk sakramentów świętych oraz liczne, pokorne modlitwy w powierzanych Mu intencjach."

"O. Wojciech jest kapłanem, w którym można dostrzec samego cierpiącego Chrystusa. Jego pokora, chęć ofiary i cierpliwość, radość w dźwiganiu krzyża, a przede wszystkim prostota jest niezbędną lekcją dla każdego z nas."

"Przeniesienie tego pokornego sługi do Łodzi jest dla przasnyskiego klasztoru i parafian ogromną stratą. Ten krótki stażem duszpasterstwa kapłan uczył przede wszystkim pokory, przy tym maksymalnie wywyższając Boga. Choć jest kapłanem dopiero dwa lata, na pewno mógłby uczyć pokory starszych od siebie nie tylko ludzi cywilnych, ale również innych kapłanów. Komu by się chciało codziennie rano zasuwać na rowerze do Leszna, aby uczyć katechezy? Ojcowie mają kilka samochodów, a o. Wojtek jeździł rowerem. Myślę, że najczęściej posługującym kapłanem w konfesjonale był właśnie on, bo bardzo często widziałem go idącego z pokornym, życzliwym uśmiechem do konfesjonału. Umiał słuchać i doradzić. Spowiedź u o. Wojciecha nie była wyklepaniem formułki, ale po prostu szczerą rozmową z pośrednikiem Boga. Widać, że Bóg sobie go szczególnie upodobał. Będzie mi go brakować w tym klasztorze. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tu wróci..."

"Mimo cierpienia na Ojca Wojciecha twarzy malował sie uśmiech, serdeczność i ciepło.
Trwanie przy Nim, w każdym etapie Jego choroby stało się niesamowitym doświadczeniem dla człowieka. Ten czas mogę śmiało powiedzieć, że był dla mnie jak i dla wielu osób innych - czasem wewnętrznych rekolekcji.
Ojciec Wojciech zostawił po sobie dużo rozlanej dobroci zarówno w parafii poprzedniej, gdzie posługiwał - w Przasnyszu, jak i w parafii późniejszej - w Łodzi. Teraz mamy zadanie pielęgnować i żyć tym - co nam na co dzień dawał - Słowem Bożym z Jego ust, pouczeniami, dobrą radą, ciepłem i miłością przejawiającą się w stosunku do każdego napotkanego na Jego drodze człowieka.
Musimy dziękować Bogu, ze postawił nam Ojca Wojciecha na naszej drodze, że tak licznie doświadczaliśmy z Jego rąk sakramentów świętych oraz liczne, pokorne modlitwy w powierzanych Mu intencjach.
Tą pustkę, jaką pozostawił po sobie w naszych ludzkich sercach, zapełnić jedynie może Bóg..."

"To on właśnie modlił się nade mną w Oborach. Jezus posłużył się Ojcem Wojciechem by uzdrowić mnie - dzięki Ci, Jezu, że postawiłeś Go na mojej drodze..."

"Umarł wczoraj nad ranem młody kapłan. Przegrał trudną walkę o życie, o zdrowie z ciężką chorobą. Wiele wycierpiał. Za kogo musiał tak cierpieć?
Ostatnie miesiące życia to codzienne zmaganie się z chorobą, z cierpieniem, ze słabością własnego ciała. Mimo to nie zrezygnował z posługi kapłańskiej. Sprawował Eucharystię i niósł ludziom Pana Jezusa, spowiadał. Zawsze miał spokojną i pogodną twarz. Takim Go zapamiętamy. Spełniła się wola Boża, z nią tak trudno się pogodzić. Jak zrozumieć sens tej przedwczesnej śmierci poprzedzonej ciężkimi cierpieniami. Śp. Ojciec Wojciech był DROBNY CiAŁEM, lecz WIELKI DUCHEM. Halina."

"W roku 1997/1998 o. Wojciech odbył nowicjat w Zgromadzeniu Salezjańskim, który zakończy złożeniem ślubów zakonnych na rok czasu w Zgromadzeniu ks. Bosko. Miałem przyjemność być wtedy jako kleryk takim jego "małym przełożonym". Zawsze był pogodny, skromny, pracowity, życzliwy i oddany innym. Niech Dobry Pan otworzy przed o. Wojciechem bramy swego Królestwa. Wojtku! Do zobaczenia w Ogrodach Salezjańskich! ks. Tomasz Bednarczuk, salezjanin"

"Ojciec Wojciech uczył mnie w Zespole Szkół w Lesznie. Z Ojcem Wojciechem byłem na wycieczce do Częstochowy, na Jasną Górę. Był on dla mnie życzliwym, uśmiechniętym i skromnym sługą Bożym. Tacy ludzie to na dzisiejszym świecie naprawdę rzadkość."

"Przynajmniej przez rok, może dluzej, Wojtek chodził z nami na wykłady w Seminarium Warszawskim. Zapamiętałem przede wszystikm jego cierpliwość. Wojtka nie dało się nigdy zdenerwować, nigdy nie odpowiadał złośliwością na złośliwość, ironią na ironię. Sprawiał też zawsze wrażenie czlowieka prostego, tj. niezdolnego do udawania, grania kogoś innego niż był naprawdę. I był człowiekiem wiary, gorącej i szczerej. ks.Andrzej"

"Niestety, nie mogę uczestniczyć w ostatniej drodze mojego ulubionego kapłana, chociaż bardzo chciałbym zobaczyć go po raz ostatni. Stąd też moja prośba, byście wstawili tu zdjęcia ojca Wojciecha oraz całego pogrzebu.
Na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako skromny, pokorny i wiecznie uśmiechnięty kapłan.
Niech Bóg otworzy przed nim Bramy Niebios, a sama Matka Boża wyjdzie go powitać."

"Studiowaliśmy razem w seminarium w Warszawie. Wojtek odznaczał się wielką pobożnością i pokorą. Emanowała od niego świętość."

"Wielkim szczęściem było spotkać na swej drodze o.Wojciecha. Uczestnictwo w prowadzonych przez Niego nabożeństwach było jak spotkanie z Aniołem. Pokora, spokój i niesamowita pogoda ducha oraz nade wszystko niesamowite rozmodlenie, całkowite zaufanie Panu Bogu oraz wielka cześć dla Matki Najświętszej - to zostawił nam o.Wojciech jako wzór do naśladowania. Dziękujemy Panu, że postawił Go na naszej drodze."

"Z Ojcem Wojciechem byłem przez 2 lata w klerykacie. Nigdy ani jednym słowem nikogo nie skrytykował, nie narzekał, o nikim nie mówił źle. Jeśli dostrzegał coś niewłaściwego, to modlił się albo w ostateczności, dyskretnie serdecznie zwracał uwagę, ale w taki sposób, że nikt nie mógł czuć się urażony. Nigdy nie reagował złością, urazą, choć był bardzo wrażliwy. Nic nie robił na pokaz. Jeśli widział kogoś pracującego, to zaraz spieszył z pomocą. Bardzo wewnętrznie cierpiał z powodu panującego w świecie zła i grzechu, jako ratunek widział modlitwę, zawierzenie i ofiarowanie. Bardzo pragnął, aby ludzie zwracali się do Boga, odwracali się od grzechu, otwierali serca na Boże Miłosierdzie. Kiedy mówiłem mu, że jest moim wzorem, którego nigdy nie jestem w stanie naśladować, to on na takie "pochlebstwa" reagował wielkim zmieszaniem, mówił szczerze z głęboką pokorą, że czuje się bardzo słaby, ale ufa Panu Bogu i Jego Niepokalanej Matce."

"Dla mnie Ojciec Wojciech był Święty, swoim życiem dążył do świętości. Dziś czuję, że nawet po zakończeniu swojego posłannictwa na ziemi będzie służył ludziom po śmierci. Mi wystarczy spojrzeć na jego uśmiechnięte oblicze i całe cierpienie mija. Dobro w czystej postaci."

"O.Wojciech był wspaniałym kapłanem, nie zapominał przede wszystkim o ludziach chorych, odwiedzał ich co miesiąc. Był oddany Bogu całym sobą. Dziękuję, że Bóg postawił go na mojej drodze. Gdy stracił cierpliwość do niegrzecznych uczniów i nakrzyczał na nich, bardzo to przeżywał. Potem płakał i modlił się do Boga."

"Zaczerpnięte z Pieśni Ku czci Św. Stanisława Kostki:
Witaj Ojcze Wojciechu od Ojca Miłosierdzia i Matki Pięknej Miłości Kowalczyku CP; Młodzieniaszku święty w niebie, Śpiewam pieśń tę ku Twej sławie, Bo serdecznie kocham Ciebie!
Ty w Aniołów jasnem gronie, Dla przedziwnej niewinności, Przy Maryi stoisz tronie, Nucąc dla Niej pieśń miłości.
Nieskalane serce czyste, Toć i lica promieniste. O, bo duch Twój płonie cały, Dla Jezusa świętej chwały.
Dla skromności i pokory, Dla świętości Twej nadobny, Zostałeś cnoty wzory, Śnieżnej lilji Tyś podobny.
Złóż Twe dłonie i proś Boga, Powiedz, że tu ciężka dola, Dla Twej prośby i wstawienia, Bóg udzieli przebaczenia.
A w ostatniej życia chwili, Spraw abyśmy zasłużyli, Tak umierać, jak Ty święcie.
O, Ty, Polski nasz Patronie, Maryję proś Niepokalaną, Niech od złego nas osłoni!
Amen.
Katarzyna Kazłowska z parafii Św. Stanisława Kostki z Przasnysza."

"Myślę, że Ojcowie Pasjoniści powinni poważnie rozważyć starania o otwarcie procesu beatyfikacyjnego śp. O. Wojciecha. Wiem, może na razie jest za wcześnie, bo zgodnie z prawem kanonicznym proces może rozpocząć się najwcześniej 5 lat od śmierci, ale powinni poważnie potraktować tę sprawę. Starać się o otwarcie można już wcześniej. Nie da się ukryć, że jest rzesza ludzi, którzy poświadczą, że o. Wojtek prowadził święte życie i umierał w opinii świętości. Jeżeli ktoś ma podobne zdanie, piszcie, dawajcie znać, niech nas zauważą i to rozważą. Pozdrawiam Ojców Pasjonistów i jestem wdzięczny, że niejako wychowali w swoim gronie takiego dobrego - dla mnie już świętego - kapłana. Z Panem Bogiem+"

"Ojciec Wojciech to Kapłan, który pachniał Bogiem..."

"Święty. Myślę że głosy o procesie beatyfikacyjnym Ojca Wojciecha za jakiś czas to będzie dopełnienie Jego misji na ziemi. A o osobach uzdrowionych już wiemy."

"Ojcze Wojciechu, dziękuję Ci, że mnie ochrzciłeś. Wieczny odpoczynek dać mu racz Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci na wieki. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym, Amen.+"

"Prosimy o proces beatyfikacyjny o.Wojciecha :)"

"Ojciec Wojciech to prawdziwy Sługa Boży. Bardzo dużo zawdzięczam Ojcu Wojciechowi. Dzięki Niemu rozeznałem swoją drogę życiową, wróciłem do Kościoła i pokochałem Boga. Pokora, pokora i proste serce pełne Bożej Miłości, to główne cechy Ojca Wojciecha. Dzięki takim Kapłanom człowiek czuje i wie, że Jezus Chrystus jest z Nami w Kościele. Tyle razy widziałem w Ojcu Najwyższego Kapłana Jezusa Chrystusa. Ojcze już na zawsze pozostaniesz w mym sercu."

"Znałam dosyć dobrze O. Wojciecha. Pamiętam, że zawsze na pierwszym miejscu był dla niego Bóg. Samemu Bogu przez Maryję zanosił swe cierpienia, ale i radości. Umiał cieszyć się z małych, najdrobniejszych rzeczy, zdarzeń...
Kochał Boga w każdym człowieku. Potrafił swój posiłek oddać bezdomnemu, wysłuchać cierpliwie, nawet gdy się śpieszył czy był zmęczony. Nie pozostawił nigdy nikogo bez pomocy. Zawsze i wszędzie służył. Myślę, że chciał być sługą sług. Nigdy nie narzekał. Nawet w ostatnim czasie...
Był niezwykłym człowiekiem, świętym człowiekiem..."

"Będąc z Wojtkiem 4 lata w Zakonie, zawsze mogłem liczyć na rozmowę z Nim. Gdy pukałem do Jego celi, odzywał się głos "AVE" i witał z uśmiechem. Bywało, że rzadko można było go zastać w celi. Każdy z nas wiedział, że jeśli nie ma Go w celi, to na pewno jest w Kaplicy. Podczas rozmów pytał mnie, czy jestem przygotowany na spotkanie z Bogiem. Odpowiadałem krótko, że nie. On zaś ciągle uświadamiał, żebym był, bo nie wiemy, kiedy nastanie spotkanie z Bogiem. Jestem Bogu wdzięczny, że mogłem uczestniczyć w ceremonii pogrzebowej i osobiście pożegnać się z Wojtkiem. Na zakończenie ceremonii było wiele świadectw mówionych przez kapłanów, którzy w Wojtku widzieli Świętość. Osobiście jednym ze współbraci mówiliśmy, gdy Wojtek był wśród nas, że ON JEST ŚWIĘTY, i te nasze słowa potwierdziły się podczas Uroczystości Pogrzebowej. Będę modlił się o to, aby Wojtek został wyniesiony na OŁTARZE."

o.WojciechKowalczyk 2

Poprawiony (poniedziałek, 06 marca 2017 08:48)

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Codzienne komentarze do czytań
Podziękowania i prośby do Patronki parafii

MBB03

9 intencji w ubiegłym tygodniu.

Matka Boska Bolesna
Odnowa w Duchu Św. "Łaska Pana"