Komentarze do niedzielnych czytań Bractwa Słowa Bożego

XXIV Niedziela Zwykła - 17.09.2017

bractwo slowa.

Pierwsze czytanie: Syr 27, 30 - 28, 7

Kiedyś wydawało mi się, że bycie chrześcijaninem oznacza w pierwszej kolejności dobre postępowanie wobec innych ludzi. W tym się ma wyrażać nasza miłość. Nie negując w żadnym stopniu tego przekonania, z czasem przekonałem się, że nasza religia jest także religią przebaczenia.

W jednym ze swoich wspomnień Matka Teresa z Kalkuty napisała, że zauważyła w skrzyni na śmieci starą kobietę. Kobieta ta nie skarżyła się na głód, tylko na swojego syna, który ją do tej skrzyni wyrzucił. Powszechnie uważa się Matkę Teresę za osobę pomagającą ludziom głodnym. Tymczasem w tym opisie podzieliła się ona swoim osiągnięciem: otóż udało się jej przekonać wyrzuconą matkę, żeby przed śmiercią wybaczyła swojemu synowi.

Być może część spośród nas doznała od swoich najbliższych poważnych zranień. Bardzo trudno jest przebaczyć rozwód rodzicom, aborcję rodzeństwa, wszelkiego rodzaju przemoc. Bardzo jest trudno wybaczyć dzieciom odejście od wiary i porzucanie dobrych obyczajów oraz wypróbowanych tradycji. Starajmy się jednak zdążyć z naszym przebaczeniem. Przebaczmy naszym rodzicom i rodzeństwu, przebaczmy dzieciom, żonie lub mężowi. Przebaczenie Boga jest przecież naszą przepustką do nieba.

Psalm responsoryjny: Ps 103, 1b-2. 3-4. 9-10. 11-12

Psalmista w bardzo szczerych słowach wyśpiewuje swoje uwielbienie do Boga, który nas wszystkich hojnie obdarował życiem i wszystkim, czego potrzebujemy. Ale nie tylko. Bóg jakże pobłażliwie i z ojcowskim rozczuleniem obserwuje nasze nieporadności życiowe. Bardzo ujmujące jest porównanie odsuwania przez Niego naszych win, hen daleko - gdzieś poza horyzont. Tak daleko, jak odległy jest wschód od zachodu. Wczujmy się w ciepło tych słów, które przybliżają nas do Bożego serca.

Drugie czytanie: Rz 14, 7-9

Święty Paweł próbuje nas zachęcić, żebyśmy w naszych dążeniach i działaniach kierowali się myśleniem, że żyjemy dla Boga. Żebyśmy wszystko, co robimy - robili dla Niego. Ta zachęta jest nam bardzo przydatna, bo okazuje się, że nagminnie ulegamy bardzo technicznemu nastawieniu. Mamy swoje plany i dążymy do ich wykonania. Z jednej strony wydaje się nam, że małymi rzeczami nie wypada Bogu zaprzątać uwagi. A kiedy dochodzi do spraw ważnych albo dramatycznych, to nie mamy głowy do pamiętania o Bożej obecności. Może się zdarzyć, że będąc chrześcijanami, żyjemy jakby obok Boga.

A tymczasem życia z Bogiem i dla Boga można się nauczyć. Można każdą naszą zwykłą codzienną czynność aktem wolnej woli ofiarować Bogu. Można się tego uczyć, wprowadzając do swojego rachunku sumienia pytanie: co dziś dla Niego zrobiłam czy zrobiłem? Zamiatanie mieszkania lub podwórka wykonane dla Pana Boga przemienia się w porządkowanie świata. Przestaje być tylko zaspokojeniem moich estetycznych potrzeb, nabiera drugiego wymiaru. Bardzo znane było wezwanie Matki Teresy z Kalkuty: "Razem zróbmy coś pięknego dla Boga". Tym wezwaniem pociągnęła ona miliony ludzi w wielu krajach do budowania cywilizacji miłości.

Ewangelia: Mt 18, 21-35

W dzisiejszej przypowieści o królestwie uderza mnie pewien szczegół. Otóż sługa prosił swojego pana tylko o odroczenie spłaty długu. Tymczasem pan przekroczył jego prośbę i nie tylko odroczył spłatę, ale dług całkowicie darował. W taki oto prosty sposób Jezus zasygnalizował nam wszystkim niezwykłą hojność Boga, który nas zaskakuje i daje nam więcej, niż o to prosimy. Zauważyła to siostra Faustyna, zapisując w "Dzienniczku" swoje słowa skierowane do Jezusa: "Więcej mi przebaczyłeś, aniżeli ośmielałam się spodziewać albo pomyśleć byłam zdolna. Dobroć Twoja przewyższyła wszystkie moje pragnienia."

Sługa z dzisiejszej przypowieści, niestety, jakby nie zauważył hojności swojego pana. Aż prosiło się, żeby podobnie postąpił wobec swoich dłużników. Nie potrafił zafascynować się otrzymanym niespodziewanie prezentem i nie poszedł za ciosem. Ja jednak wolę pójść ścieżką siostry Faustyny, która w dalszych słowach zwróciła się do Jezusa: "A teraz zapraszam Cię do serca swego, przejęta wdzięcznością za tyle łask. (...) Pomnażaj we mnie miłosierdzie Twoje, bo widzisz, jak słabą jestem." Próbuję poczuć się pokonanym przez miłosierdzie Boga. Może wtedy zmięknie moje serce.

Jacek Wójcik

Więcej informacji nt. Bractwa Słowa Bożego można znaleźć, "klikając" TUTAJ.

*****************************************************************

 

XXIII Niedziela Zwykła - 10.09.2017

Pierwsze czytanie: Ez 33, 7-9

Żyjący w IV wieku przed Chrystusem prorok Ezechiel został wyznaczony na stróża Domu Izraela. Już zwykłe stróżowanie wymaga czujności, odwagi i sprytu. Trzeba przewidzieć możliwe zagrożenia, zapobiec im lub przeciwdziałać. Tymczasem w Księdze Ezechiela pojawiają się dodatkowe wytyczne dla stróża. Ma on nie tylko upominać tych, którzy występują przeciwko Bogu, lecz także samemu przestrzegać tych napomnień i dawać dobry przykład. I tak jak każdy stróż jest obarczony odpowiedzialnością za powierzone mu mienie, tak biblijny stróż dusz odpowiada przed Bogiem za powierzonych mu w opiekę ludzi: jeśli nie będzie próbował ich uratować, jest winny ich potępieniu. Bóg upomina Ezechiela, by głosił Jego naukę nawet w sytuacjach beznadziejnych, nawet wtedy, gdy z góry wiadomo, że nie spotka się ona z dobrym przyjęciem.

Sytuacja, w której znalazł się Ezechiel, dotyczy także nas, współczesnych. W czasach, w których dzięki mediom człowiek ma szeroki dostęp do informacji, najczęściej złych, łatwo wpaść w zobojętnienie. Często pojawia się pokusa, by zajmować się tylko własnymi sprawami. Bóg także i dzisiaj wzywa nas jednak do strzeżenia dusz naszych bliźnich, do upominania ich nawet w sytuacjach nie rokujących poprawy i tych, które pozornie nas nie dotyczą.

Czy mamy w sobie tyle miłości, by troszczyć się o tych, którzy odeszli od Boga?


Psalm responsoryjny: Ps 95,1-2.6-7ab.7c-9

Z czym kojarzy nam się Kościół? Z cichą katedrą pełną skupienia? Z zaciemnioną nawą boczną? Czasem potrzebne jest i takie doświadczenie, jednak dzisiaj psalmista wzywa nas do bardziej żywiołowego umacniania wiary. Niedziela, przeżywana w duchu Psalmu 95, powinna być radosna. Tak radosna, że aż chce się "krzyczeć", "śpiewać", "padać na twarz". Warto zwrócić uwagę na te pełne dynamizmu czasowniki, bo - jak mawiała św. Urszula Ledóchowska: "trzeba pokazać ludziom, że pobożność nie czyni nas mrukami".

Drugie czytanie: Rz 13,8-10

Jedną z form okazywania miłości jest sprawiedliwe traktowanie. Spłacanie własnych długów z pewnością się w tym mieści. Święty Paweł przypomina jednak, że jest taki dług, którego nigdy nie będziemy w stanie uregulować, zawsze będziemy coś winni. To miłość. Pula naszych dobrych uczynków, naszej troski i dobrej woli nigdy się nie wyczerpuje. Chrześcijanin nie może powiedzieć drugiemu człowiekowi: "tyle już dla ciebie zrobiłem, nic nie jestem ci już winien". Zawsze pozostaje wobec bliźniego pod kreską, zawsze może dać coś jeszcze - nieustającą miłość.

Ewangelia: Mt 18,15-20

Jezus często piętnował grzechy faryzeuszów, ale nie czynił tego ze złośliwości, tylko z troski. Prawda podana z miłością wyzwala i prowadzi ku zbawieniu, zaś życie w zaślepieniu grzechem osłabia zarówno danego człowieka, jak i otaczających go ludzi. Ewangeliczne upomnienie braterskie jest więc wyrazem miłości, pomaga wyzwalać się z egocentryzmu, z zapatrzenia w siebie. Mówi się, że wspólnota jest tak silna, jak silna jest jej najsłabsza cząstka. Powinno nam więc zależeć, by bliską relację z Bogiem miał każdy z naszych braci.

ks. Piotr Strakowski

Więcej informacji nt. Bractwa Słowa Bożego można znaleźć, "klikając" TUTAJ.

*****************************************************************

ks. Mateusz Nycz

Poprawiony (sobota, 16 września 2017 22:28)

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież