Komentarze do niedzielnych czytań Bractwa Słowa Bożego

XVI Niedziela Zwykła - 22.07.2018 r.

bractwo slowa.

Pierwsze czytanie: Jr 23,1-6

Odrzucenie złej władzy jest naturalnym odruchem społecznym w każdym ustroju. Jeśli pasterze nie dbają o powierzone im owce, jeśli je rozpraszają, zamiast gromadzić - władza traci mandat do jej sprawowania. Gdy chwieją się fundamenty instytucji politycznych, trzeba odwołać się do samych podstaw ładu: do wartości ponadczasowych, a ostatecznie do Boga jako ich źródła. Słowa proroka Jeremiasza, czy też - mówiąc ściślej - przekazana przez niego wola Boga, w tym kontekście nie zaskakują. Ale od zapowiedzi, że Bóg zatroszczy się osobiście o swój lud, trzeba wrócić znowu do polityki, by "dobra nowina" o Bożej miłości i pasterskiej trosce Boga nie pozostała piękną, ale czczą gadaniną. Jaki jest program polityczny tego Bożego przewrotu?

Prorok mówi o potomku Dawida, sprawiedliwym królu, którego panowanie będzie czasem zbawienia i bezpieczeństwa. Czy odeszliśmy w ten sposób choć na krok od programu znanego nam z 2 Sm 7,12-16? Przecież owi źli władcy odrzuceni przez Boga też byli potomkami Dawida i powinni działać zgodnie z wolą Boga, kierując się prawdziwym dobrem powierzonej sobie społeczności. Skąd wziąć więc tego dobrego króla, nowego Dawida, skoro nie ma go na horyzoncie politycznym? Nadzieja, jaka kryje się w proroctwie, sięga poza polityczny horyzont i wybiega wiele wieków wprzód. Kiedyś na ziemi Judy stanie potomek rodu Dawida, który z troską popatrzy na tłumy zagubione jak owce bez pasterza (por. Mt 9,36; Mk 6,34). W Nim sam Bóg zajmie się swym ludem z miłością Dobrego Pasterza. Do tego momentu prowadzić będzie długa droga: ponad pół millenium. Nadzieja zbawienia nie przekłada się na doraźną pociechę, taktyczne zwycięstwa o krótkoterminowym znaczeniu. Jest gwiazdą polarną prowadzącą nas ciągle ku Bożemu prawu i Jego sprawiedliwości poprzez poplątane ścieżki historii. Nie szukajmy więc u Pana Boga doraźnych rozwiązań naszych kłopotów, ale tego, co nadaje sens naszej doczesnej wędrówce.

Psalm responsoryjny: Ps 23 (22), 1-2a. 2b-3. 4. 5. 6

Nie zawsze mamy pewność, że ścieżki, po których Bóg nas wiedzie, są właściwe. Umielibyśmy niejednokrotnie zaproponować scenariusze znacznie atrakcyjniejsze albo przynajmniej łatwiejsze do realizacji. Nie codziennie stół, do którego siadamy, jest suto zastawiony. Czasem leżą na nim tylko rachunki do zapłacenia wczoraj. Modlitwa ta jest wyrazem nadziei i wiary oraz ich szkołą. Odmawiając ją wobec codziennych bied i niedostatków, uczymy własne serce, by ufało Bogu.

Drugie czytanie: Ef 2,13-18

Podziały między ludźmi są czymś naturalnym i tworzą się niejako samorzutnie. Wspólna kultura, wspólny język, a nawet wspólna wiara religijna nie gwarantują jednolitości i jednomyślności. Nie jest to nic gorszącego ani dziwnego, bowiem każdy człowiek jest przecież - powtarzamy to z dumą - niepowtarzalny. Ta różnorodność może być ogromnym bogactwem, ale może być też zarzewiem wyniszczających konfliktów. Historia przypomina więc huśtawkę, na której szybujemy czasem wysoko, ku szczytom wzajemnej akceptacji dla naszej różnorodności, by zaraz potem opaść w lęki przed tym, co nas dzieli i przed tymi, którzy są różni od nas. Ten ruch wahadłowy przełożony na język historii to już nie beztroska zabawa, ale paroksyzmy nietolerancji przedzielające czasy relatywizmu i zagubienia prawdy.

Pojednanie przez krzyż dokonane przez Chrystusa jest bardzo potrzebne, Jego ciało jednoczące "dwie części ludzkości" to jedyny dom, w którym mamy szansę żyć w pokoju i miłości. Wielka szansa, jaką dał nam Jezus Chrystus i Jego Wcielenie, to apel do każdego z nas. Czy chcemy pokoju? Czy dla jego wprowadzenia i utrwalenia zdolni jesteśmy do jakiejś rezygnacji i ofiary? By zadać śmierć wrogości, Jezus Chrystus umarł na krzyżu. A ja? Czy nie karmię tej wrogości swoim egoizmem i swymi ambicjami?

Ewangelia: Mk 6,30-34

Pan Jezus przyszedł do ludzi, zbierał ich, szukał nawet zagubionych owieczek. Teraz jednak zdaje się od nich uciekać. Gonią Go wokół jeziora, prawie że zastawiają na Niego pułapkę na brzegu, gdzie wyląduje. Ale On nie zmęczył się ludźmi, nie zniechęcił się do nich. Jest w Nim wciąż żywa i niewyczerpana litość dla ludzkiego zagubienia. To nam jest potrzebna ta pogoń za Nim. Gdy myślimy, że nasze zbawienie to bardziej Jego, niż nasze zmartwienie, wtedy grozi nam wielkie duchowe niebezpieczeństwo. "Zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem" (Flp 2,12) - te słowa św. Pawła Apostoła powinny nam towarzyszyć i popychać nas, byśmy wciąż szukali Go i starali się, by nie odłączyć się od Niego.

o. dr hab. Waldemar Linke CP

Więcej informacji nt. Bractwa Słowa Bożego można znaleźć, "klikając" TUTAJ.

*****************************************************************

XV Niedziela Zwykła - 15.07.2018 r.

Pierwsze czytanie: Am 7, 12-15

Krótki fragment z Księgo Amosa zawiera dialog pomiędzy Amazjaszem i Amosem. Pierwszy z nich - Amazjasz, jest kapłanem z Betel, które było schizmatyckim miejscem kultu Izraela. Kapłani z Betel byli mianowani przez króla. Urząd, który pełnili, miał charakter polityczny. Przez to czuli się zobowiązani do wierności królowi i poprawności politycznej. Amos jest natomiast prorokiem posłanym przez Boga i konsekwentnie realizuje swoje powołanie.

Prawdziwe słowo prorockie ma moc, bo pochodzi od Boga, ale prawda jest bardzo często niewygodna. Amos działał w czasach rozwoju gospodarczego i dobrobytu. Dostrzegał wszelkie nadużycia, niesprawiedliwość i nie bał się o tym głośno mówić. Zachowując taką postawę, spotykał się z lekceważeniem i prześladowaniem.

Kapłan Amazjasz, reprezentujący świątynię państwową, zwraca się z nutą szyderstwa do Amosa jako "widzącego". "Widzącymi" były osoby, które zawodowo, odpłatnie zajmowały się głoszeniem pochwał dla władcy. Kapłan króla, przedstawiciela tego, co ziemskie, kpi sobie z boskiego posłannika. Wypędza proroka, bo słowa Boga potrafią być niebezpieczne, mogą poruszyć sumienia, obnażyć kłamstwo. Jezus powie, że trudno być prorokiem we własnym kraju. I te słowa, niestety, są nadal bardzo aktualne.

Psalm responsoryjny: Ps 85, 9ab-10.11-12.13-14

Jeśli człowiek tylko zechce wsłuchać się w słowa skierowane do niego przez Boga, osiągnie pokój w swoim sercu i wszystko znajdzie się na właściwym miejscu. Zasłuchanie się wymaga zamilknięcia. Współczesny świat nie oferuje nam ciszy. Także coraz trudniej jest dopuścić Boga do głosu. Możemy być bardziej pochłonięci własnymi myślami, planami. Często brakuje czasu, aby spotkać się z Bogiem. Niełatwo dochować wierności Bożej prawdzie i prawu. Jeśli jednak nie spotka się ziemia z niebem, nie będzie miejsca dla miłości i prawdy, zabraknie sprawiedliwości.

Drugie czytanie: Ef 1, 3-14

Pieśń ta jest modlitwą błogosławieństwa skierowaną do Boga Ojca. Przez cały tekst przewija się uwielbienie chwały Bożej. Przedstawione w nim zostały różne etapy planu zbawienia, wypełnione dzięki Chrystusowi. Etapy planu wyznaczają zbawcze czyny Boga dokonane przez Chrystusa w Duchu.

Na początku Ojciec wybiera nas jeszcze przed założeniem świata, na długo przed naszym pojawieniem się. Wyznacza nam cel - w życiu ziemskim mamy dążyć do świętości, wzorem dla nas ma być Jezus. Następnie otacza nas Ojcowską opieką, czyniąc nas swymi dziećmi. Przez krew Syna następuje odkupienie ludzkości i odpuszczenie grzechów. Bóg Ojciec oznajmia tajemnicę zbawienia w Chrystusie. Na końcu obdarza wiecznym dziedzictwem.

Powyższy plan zbawienia skierowany został przede wszystkim do ludzi wierzących, ale może być też potraktowany jako zaproszenie dla niewierzących, aby poznali Boga, który tak umiłował świat, że swego Syna wydał na śmierć, abyśmy z nim mieli życie wieczne.

Ewangelia: Mk 6, 7-13

Jezus posyła uczniów, aby - tak jak i On - głosili Dobrą Nowinę. Na drogę daje im kilka wskazówek. Wybrani są tylko ci, którzy nawiązali relację z Jezusem. Świadomość wybrania i posłania w imię Jezusa powinna iść w parze ze sposobem życia i postępowania. Bez świadectwa słowa są puste. Stąd istnieje konieczność nauczania i jednoczesnego życia według tego, czego się naucza. Styl uczniów Jezusa cechuje: pokój, prostota, pokora, wewnętrzna wolność.

Jezus zabrania wziąć ze sobą pożywienia, rzeczy. Chce w ten sposób podkreślić, że głoszeniu królestwa Bożego powinny być podporządkowane troski materialne i fizyczne. Trzeba polegać na Bożej mocy, a nie na ludzkich środkach. Bardziej zaufać Bogu, niż polegać na własnych możliwościach. Papież Benedykt XVI powiedział: "Być u Jego boku i być posłańcem w drodze do ludzi - tego się nie da rozdzielić. Tylko ten, kto jest przy Nim, poznaje Go i może Go w sposób właściwy głosić. Ten, kto jest z Nim, nie zachowuje tego dla siebie, lecz musi przekazywać dalej to, co znalazł".

Anna Wasilewska

Więcej informacji nt. Bractwa Słowa Bożego można znaleźć, "klikając" TUTAJ.

*****************************************************************

Poprawiony (piątek, 20 lipca 2018 22:52)

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież