Strona główna > Pasjoniści > Historia zgromadzenia

Wybór nowych władz zgromadzenia pasjonistów - IX/X 2012

W dniach 9 września - 7 pażdziernika 2012 r. w Domu Generalnym pasjonistów w Rzymie trwała 46. Kapituła Generalna Zgromadzenia Męki Jezusa Chrystusa.

Kapituła to odbywające się co sześć lat zebranie delegatów wszystkich prowincji pasjonistów, które obraduje nad tym, jak kontynuować dziedzictwo Założyciela - Św. Pawła od Krzyża w kontekście wyzwań dzisiejszego świata,  zastanawia się nad istotnymi sprawami dotyczącymi życia i misji pasjonistów oraz wybiera na sześcioletnią kadencję nowe władze zgromadzenia. Jako temat przewodni kapituły zaproponowano hasło: "The Passionists living in solidarity and mission" ("Pasjoniści - życie w solidarności i posłannictwie/misji").

W dniu 27 września 2012 r.  delegaci zebrani na 46. Kapitule Generalnej wybrali Przełożonego Generalnego, którym został o. Joachim Rego CP z Australii. Nowy generał pasjonistów - Ojciec Joachim urodził się 16.08.1954 r. w Yangon w Birmie. Profesję zakonną złożył 17.01.1976 r., a święcenia kapłańskie przyjął 28.11.1981 r. Ostatnio pełnił funkcję prowincjała pasjonistów w Australii.

genera o. rego

Poprzednio funkcję generała zgromadzenia pełnił przez dwie kadencje  Włoch - o. Ottaviano d'Egidio. Generał - to najwyższy przełożony w zakonie, u pasjonistów wybierany przez kapitułę na sześcioletnią kadencję i sprawujący władzę nad wszystkimi jednostkami administracyjnymi zgromadzenia. A obecnie ok. 3 000 pasjonistów posługuje w 58. krajach na całym świecie. W Polsce przebywają już od blisko 90. lat i jest ich około siedemdziesięciu.

Potwierdzeniem ww. faktu wielonarodowości  pasjonistów posługujących w każdym zakątku globu jest skład również nowo wybranej Kurii Generalnej (konsulty), która ma zadanie służyć radą i pomocą Przełożonemu Generalnemu. Oto skład nowej konsulty pasjonistów:

generalni konsultorzy 2012

- Ojciec Augusto Canali CP z Brazylii;

- Ojciec Denis Travers CP z Australii;

- Ojciec Antonio Maria Munduate Larrea CP z Kolumbii;

- Ojciec Michael Ogweno CP reprezentujący Botswanę, Południową Afrykę i Zambię;

- Ojciec Giuseppe Adobati CP z Włoch;

- Ojciec Sabinus Lohin CP z Indonezji.

Prosimy wszystkich Przyjaciół pasjonistów o otoczenie modlitwą nowo wybranych władz zgromadzenia, aby charyzmat doświadczenia Męki Jezusa, Miłości Boga Ukrzyżowanej rozprzestrzeniał się na cały świat.

kapitua generalna 2012

Poprawiony (środa, 17 października 2012 12:40)

 

Historia Zgromadzenia ojców Pasjonistów w Polsce

Do Polski, przybyli Pasjoniści z Rzymu stosunkowo późno, bo dopiero w 1923 roku. Stało się to za sprawą papieża Piusa XI (wcześniej nuncjusza w Polsce), który rozmiłowany w naszej ojczyźnie nalegał na przełożonego generalnego, dopóki ten się nie zgodził. W 1922 r. na "zwiad" do Polski udają się o. Juliusz i br. Kazimierz.

kosciol-malyZ pośród wielu propozycji, jakie o. Juliusz otrzymał, zdecydowano się naprawie kompletnie zrujnowany klasztor po bernardyński w Przasnyszu. Bp. Płockiemu, Antoniemu Nowowiejskiemu zależało na dźwignięciu go z ruiny, więc nalegał na władze zakonne, aby to właśnie tu założono pierwszą placówkę. 17 czerwca 1923r. przedstawiciel generała, o. Tyburcjusz Mennica, Hiszpan, oraz o. Juliusz Dzidowski i br. Kazimierz Staszewski objęli uroczyście w posiadanie ruiny kościoła i klasztoru, przekazane na wieczyste posiadanie pasjonistów. Zadanie założenia pierwszej wspólnoty zakonnej powierzono Włochowi, o. Bartłomiejowi Rapetti, który do pomocy otrzymał swojego rodaka, o. Piusa Falo.

Pierwsza wspólnota pojęła prace związane z adaptacją budynków klasztornych, przystosowaniem surowych reguł do polskich warunków oraz zaprezentowaniem zgromadzenia Polakom.

Szybko jednak w okresie międzywojennym rosło Zgromadzenie i poszerzało pole swego działania. Wojna jednak zahamowała jego rozwój. W tym ciężkim czasie pasjoniści przeszli swoją własną drogę krzyżową: wypędzeni z klasztorów, rozbici, ścigani. Ośmiu zakonników zamordowano w obozach koncentracyjnych. Po wojnie polscy pasjoniści jednak szybko zmobilizowali się i rozpoczęli działalność. W 1958 roku, utworzono w Polsce samodzielną prowincję zgromadzenia pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

klasztory-sadowieSadowie, drugi dom zakonny pasjonistów. Kościół i budynki klasztorne malowniczo położone wśród lasu, stanowią swoistego rodzaju samotnię, wspaniale nadającą się do modlitwy i kontemplacji w domu tym znajduje się również nowicjat.

Dalsze domy to: Rawa Mazowiecka, kościół i parafia, gdzie czczona jest Matka Boska Pocieszenia; Łódź ? kościół i parafia pod wezwaniem Matki Boskiej Bolesnej; Warszawa, tu mieści się dom studiów i Wisła, gdzie prowadzi się w pełnym zakresie duszpasterstwo wśród turystów i wczasowiczów.

Po za tymi są jeszcze dwa domy poza granicami Polski na Ukrainie w Smotryczu, założenie klasztoru w Smotryczu jest spełnieniem życzenia papieża Piusa XI, który wysyłając Pasjonistów do Polski, prosił ich aby nie poprzestawali tylko na Polsce, aby udali się dalej na Wschód, i na Czechach w Jaromierzycach.

Najmłodszymi placówkami Polskiej Prowincji, są dom zakonny i parafia w Kieźlinach koło Olsztyna, oraz parafia św. Mateusza na Warszawskiej Białołęce.

Poprawiony (poniedziałek, 15 października 2012 16:18)

 

Zmarł ojciec Czesław Duda, Pasjonista

Zmarł misjonarz ojciec Czesław Duda

czeslaw-duda -nie-zyje
Nie żyje ojciec Czesław Duda, duchowny ze zgromadzenia Ojców Pasjonistów. Przez blisko 30 lat pracował w samym środku Czarnej Afryki - Demokratycznej Republice Konga (dawny Zair). Przetrwał tam lata pełne zawieruch wojennych: rebelii i wojen.

Zaczynał swoją posługę w diecezji Czombe i tam też prowadził swoją ostatnią parafię w miejscowości Lodja. Znajduje się ona w samym środku Afryki, mniej więcej 180 km na południe od równika. Bywało, że przez całe lata był tam jedynym białym w promieniu setek kilometrów, a podróż do niego wiązała się z żeglugą łódką przez ok. 3 tygodnie rzekami płynącymi przez tereny objęte walkami domowymi i kontrolowanymi przez różne wrogie sobie plemienia i frakcje polityczne.

- Ale w drugą stronę, do Kinszasy, płynęło się już szybciej bo z prądem rzek zmierzających do Atlantyku - żartował o. Duda, chcąc zrzucić z siebie "odium heroizmu".

Jako jedyny biały człowiek znał język otelela, którym posługuje się 6 milionowe plemię Telela. Kochał swoich braci, kochał ich język, historię i kulturę. To z tego plemienia ("od nas" - jak mawiał ojciec Duda) wywodził się pierwszy premier niepodległego Zairu Patrice Lumumba.

Swój kościół i całą misję zbudował sam. Dosłownie! Każdą cegłę własnoręcznie formując i wypalając w słońcu. Zbudował szkołę, wodociąg z systemem filtracji. Stworzył placówkę Caritasu. Opiekował się miejscowym szpitalem i kolonią trędowatych. Był mędrcem i autorytetem dla wszystkich: niejednokrotnie uczestniczył w posiedzeniach sądów plemiennych. Był też lekarzem, mechanikiem, architektem, rolnikiem, krawcem, informatykiem. Wcielał się w każdą postać, by tylko służyć ludziom. Innym poświęcił całe swoje życie. Miłości do bliźnich nigdy nie musiał udowadniać: świadczyła o niej każda sekunda Jego życia.

Żegnamy Cię z "Krainy Białych Ludzi" - jak przedstawiałeś swoim braciom Polskę. Wierzymy Czesiu, że na spotkaniu ze Św. Piotrem pomyślnie przeszedłeś "próbę lamparta" (test prawdomówności plemienia Telela) i jesteś w świecie, o jakim marzyłeś i jaki budowałeś: świecie bez wojen, chorób, głodu i pełnego miłości. Ale, Przyjacielu, odszedłeś za wcześnie ...

W każdym powołaniu misyjnym związanym z wyjazdem do Afryki czy na inny egzotyczny kontynent jest ukryte trochę chęci skosztowania przygody i odrobina idealizmu. Młodego gna ciekawość świata, ciekawość ludzi, odmienności kultur. Nie zdaje sobie sprawy ze skali trudności i zagrożeń. Pierwsze lata pracy misyjnej rozwiewają te młodzieńcze zapały. Powołanie weryfikuje się, oczyszcza z typowo ludzkich elementów. I dopiero wtedy dokonuje się zasadniczy wybór - wracać czy zostać i dzielić z tymi ludźmi swoje własne życie. Najważniejsze jest to, by stać się ?jednym z nich" i w ich konkretnej rzeczywistości głosić orędzie zbawcze Chrystusa. Z biegiem lat powołanie oczyszcza się jeszcze bardziej i misjonarz wchodzi w zaangażowanie nadprzyrodzone, które jest najistotniejsze. We mnie dokonała się przemiana sposobu myślenia o człowieku jako takim. Zacząłem dostrzegać ogromne wartości - ludzkie i Boże - w Afrykańczykach. Misjonarz jedzie do nich po to, aby ich nawracać, a tymczasem okazuje się, że zastaje tam bogatą kulturę, bardzo wrażliwych ludzi, którzy czasami są bardziej moralni, lepiej czujący to, co piękne w człowieku, niż Europejczycy. Wtedy zaczyna się zwracać większą uwagę na sposób i jakość głoszenia Ewangelii, ponieważ w Afryce trzeba być bardziej świadkiem miłości Bożej wśród ludzi niż głosicielem ideologii chrześcijańskiej.

Materiał ze strony www.tvp.info  oraz www.passio.info.pl 

Poprawiony (poniedziałek, 15 października 2012 16:51)

 
Więcej artykułów…