Strona główna > Rozważania

Odpust ku czci M.B. Bolesnej

ODPUST KU CZCI M.B. BOLESNEJ

       "Oto Ten przeznaczony jest na upadek... A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu" (Łk 2, 34a. 35).

Tymi słowami prorok Symeon zapowiedział Maryi cierpienie. Maryja, jako najpokorniejsza i najwierniejsza Służebnica Pańska, miała szczególny udział w dziele zbawczym Chrystusa, wiodącym przez krzyż. Treść dzisiejszego święta nawiązuje do faktu duchowego współcierpienia Maryi z Odkupicielem. Przeżywanie tej tajemnicy towarzyszy chrześcijaństwu od początku jego dziejów.

Oddawanie czci Matce Bożej Bolesnej swoimi korzeniami tkwi w Ewangelii i pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Przez wiele stuleci Kościół obchodził dwa święta dla uczczenia cierpień Najświętszej Maryi Panny: w piątek przed Niedzielą Palmową - Matki Bożej Bolesnej (zniesione przy ostatniej zmianie kalendarza kościelnego) i 15 września - Siedmiu Boleści Maryi. To drugie święto czciło Bożą Matkę jako Bolesną i Królową Męczenników, przypominając ważniejsze etapy i sceny dramatu Maryi i Jej cierpień, które już od XIV w. ujmowano w motywie siedmiu boleści Maryi. Są nimi: 1) Proroctwo Symeona. 2) Ucieczka do Egiptu. 3) Zgubienie Jezusa. 4) Spotkanie z Jezusem na Drodze Krzyżowej. 5) Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa. 6) Zdjęcie Jezusa z krzyża. 7) Złożenie Jezusa do grobu.

Jest rzeczą niezaprzeczalną, że Maryja wiele wycierpiała jako Matka Zbawiciela. Nie była tylko biernym świadkiem cierpień Pana Jezusa, ale miała w nich najpełniejszy udział. Jest nie do pomyślenia, aby matka nie doznawała bólu na widok syna. Prymas Tysiąclecia mówił: "Nie można zliczyć, ile mieczów przeszyło serce Maryi. Bo całe Jej życie było jednym wielkim mieczem, jednym wielkim cierpieniem. Urodzić Syna po to aby umarł, i to na krzyżu." Maryja cierpiała jak nikt na ziemi z ludzi. Zdawała sobie bowiem sprawę z tego, że Jej Syn, będąc przeznaczonym na Zbawienie rodzaju ludzkiego, musi wiele wycierpieć.

W roku 1814 święto to papież Pius VII rozszerzył na cały Kościół, a św. Pius X ustalił je na 15 września, łącząc w ten sposób nierozerwalnie z poprzedzającą je uroczystością Podwyższenia św. Krzyża. W Polsce święto rychło się przyjęło, a wątek współcierpienia Maryi w dziele odkupienia znajduje swoje odzwierciedlenie np. w znanym polskim nabożeństwie wielkopostnym - Gorzkich Żalów.

Wśród świętych, którzy wyróżniali się szczególnym nabożeństwem do Matki Bożej Bolesnej, należy wymienić św. Pawła od Krzyża, założyciela pasjonistów i innego świętego pasjonistę - Franciszka Possentiego, który obrał sobie imię zakonne: Gabriel od MB Bolesnej, a jest patronem kleryków i młodzieży zakonnej.

Ikonografia chrześcijańska zwykła przedstawiać Matkę Bożą Bolesną w trojaki sposób: najdawniejsze wizerunki pokazują Maryję pod krzyżem Chrystusa, nieco późniejsze (od XIV w.) jako Piętę, czyli Maryję z Jezusem złożonym po śmierci na Jej kolanach. W tym czasie pojawiają się obrazy i figury Maryi z mieczem, który przebija jej pierś czy też serce. Potem pojawia się więcej mieczy - do siedmiu włącznie - raniących matczyne serce Niepokalanej.

Przez wspomnienie Maryi Bolesnej uświadamiamy sobie cierpienia, jakie były udziałem Matki Bożej, która - jak nikt inny - była zjednoczona z Chrystusem, również w Jego męce, cierpieniu i śmierci. Bo misterium odkupienia rozpoczęło się w Maryi, która poznawszy za zwiastowaniem anielskim wcielenie Chrystusa, przez osobiste przeżycie została włączona w Jego mękę, krzyż i zmartwychwstanie. Dlatego Maryję, Matkę Bolesną możemy nazywać współodkupicielką i naszą Matką, zgodnie z testamentem konającego zbawiciela, który rzekł do ucznia: "Oto matka twoja", a do Maryi: "Oto syn twój".

Maryja jest dla nas wzorem wiary w sytuacjach próby i cierpienia, wzorem nadziei, kiedy wszystko wydaje się być stracone. A nade wszystko jest wzorem miłości, która nie lęka się cierpienia, osamotnienia, ofiary aż po współumieranie. Maryja bolejąca pod krzyżem swojego Syna a naszego Pana uczy nas wierności Bogu aż do końca. Przez jej orędownictwo możemy także i my łącząc swe cierpienia z ofiarą Jezusa na krzyżu ofiarować je jako wynagrodzenie Bogu za grzechy całego świata i wypraszać Boże miłosierdzie.        

 

Siedem Boleści Matki Bożej

Siedem Boleści Matki Bożej - do rozważania.

Boleść pierwsza: Przepowiednia Starca Symeona

Boleść druga: Ucieczka do Egiptu

Boleść trzecia: Pan Jezus zagubiony w Świątyni

Boleść czwarta: Spotkanie na Drodze Krzyżowej

Boleść piąta: Maryja u stóp Krzyża

Boleść szósta: Pan Jezus na łonie swej Matki

Boleśc siódma: Złożenie Pana Jezusa do grobu i samotność Maryi.

 

Rozważanie św. Bonawentury o Matce Boskiej Bolesnej

28. Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: "Pragnę", aby wypełniło się Pismo. Jak zaświadcza św. Jan, który był tam obecny, po tym jak Mu podano na gąbce napój z żółci i octu, dodał "Wykonało się", tak jakby wskazywał, że w tym napoju skondensowana jest cała gorycz Męki. Tak jak Adam był przyczyną sprawczą naszego nieszczęścia poprzez przyjemny smak z drzewa zakazanego, było rzeczą słuszną znalezienie przeciwstawnej drogi jako środka zaradczego dla naszego zbawienia. Ponadto zauważając, że w każdym członku zwielokrotniały się ciernie, które przysparzały strasznych cierpień, a duch zraniony je doświadczał, było zatem rzeczą słuszną, żeby także usta i język, narzędzie do spożywania pokarmu i wypowiadania słów, również doświadczyły cierpienia, tak że w naszym Boskim Lekarzu spełniło się prorocwo nakarmili Mnie gorzkimi ziołami i napoili piounem. Było to także rzeczą słuszną, aby wypełniło się w najsłodszej i najbardziej umiłowanej Matce inne powiedzenie: stałam się opuszczona, która cierpi cały dzień.

Jaki język może to wyrazić i jaki umysł pojąć, o święta Dziewico bezmiar twojego opuszczenia? Ty byłaś przy wszystkich tych wydarzeniach, oraz w nich uczestniczyłaś; to błogosławione i święte Ciało, które poczęłaś w sposób dziewiczy, czule karmiłaś, trzymałaś w ramionach, całowałaś i kontemplowałaś, teraz widziałaś jak rozdzierane jest przez razy biczowania, przebity przez kolce cierni, bite trzciną, policzkowane i bite, przybite gwoździami do drzewa krzyża; widziałaś jak wisiało rozdarte, wystawione na drwiny i w końcu napojone żółcią i octem - Oczyma duszy widziałaś tę boską duszę, napojoną żółcią pełną goryczy. Widziałaś jak drżał na duchu, teraz przepełnioną przerażeniem w chwili agonii, w chwili lęku, w chwili konsternacji, a teraz rozciągnięta w niewypowiedzianym smutku i cierpieniu, w części poprzez fizyczne cierpienie i w części poprzez gorliwe pragnienie zadośćuczynienia Bożemu Majestatowi za popełniony grzech (ludzi), w części z powodu przeobfitej miłości i miłosierdzia wobec nas grzesznych i w części z powodu współczucia Tobie, Matko Najczulsza, kiedy rozdarty w głębi swojego serca, patrzył na Ciebie z miłością i skierował do Ciebie czułe słowa: Niewiasto, oto Twój Syn. W ten sposób pocieszał Twoją duszę obolałą, przebitą mieczem współcierpienia, cierpiącą bardziej, niż gdybyś została przebita w swoim własnym ciele.

Tłumaczenie: o. Mirosław Jaremczuk OFMConv

Poprawiony (czwartek, 08 sierpnia 2013 20:07)

 

Modlitwa do Matki Bożej Bolesnej

O słodka Panno Maryjo! Przez miecz boleści, który przeszył Twą duszę,
gdyś widziała Syna Twego najdroższego na krzyżu wzniesionego,
obnażonego, przybitego do pręgierza hańby, pokrytego ranami i bliznami,
uproś nam tę łaskę,aby serce nasze również było mieczem żalu za grzechy przeszyte,
i grotem miłości Bożej zranione, o Panno święta!


Przez te niewypowiedziane cierpienia, któreś bez skargi przeniosła,
gdy stojąc pod krzyżem, słyszałaś Syna Twego polecającego Cię Janowi świętemu,
wydającego głos wielki i oddającego ducha swego w ręce Boga Ojca,
wspomóż nas przy końcu życia naszego. Gdy język nasz nie będzie już mógł Cię wzywać,
gdy oczy nasze zamkną się na światło, a uszy nasze na wszystkie świata odgłosy,
kiedy nas wszystkie siły opuszczą, wspomnij wtedy o Matko najmiłosierniejsza,
o tych modłach, jakie do Boga w Twej obecności wznosimy,
Twojej je polecając dobroci! Wspomóż nas w godzinę niebezpieczeństwa strasznego i
racz dusze nasze przestawić Synowi Twemu Boskiemu,
aby za przyczyną Twoją ocalił je od wszelkiego cierpienia
i wyprowadził do wiekuistego w niebieskiej ojczyźnie spoczynku.
O Panno najczystsza! Przez te ciężkie westchnienia, które się wyrwały z Twej piersi
wezbranej boleścią, gdy przyjmując w swe ręce Syna ukochanego zdjętego z krzyża,
wpatrywałaś się w ciało Jego uwielbiona, pokryte ranami
i w Oblicze Jego tak przecudnie piękne, a śmiercią tak zeszpecone,
spraw, błagamy Cię, abyśmy opłakiwali nasze grzechy,
i aby pokuta uleczyła tany tych grzeszników; żeby w chwili,
gdy śmierć, ciało nasze przedmiotem wstrętu uczyni dla wszystkich, dusza nasza jaśniejąca pięknością,
zasłużyła na przyjęcie jej w objęcia najsłodszego Jezusa Syna Twojego, a Pana naszego. Amen.

Poprawiony (wtorek, 01 sierpnia 2017 16:15)

 

Rozważania boleści Matki Bożej

Rozważania boleści Matki Bożej

Według książki Tomasza a Kempis "O naśladowaniu Maryji"

Stoi oto teraz pod krzyżem zraniona wielkimi boleściami Ta, którą (...) umacniały przedtem anielskie słowa; przyodziana jest płaszczem smutku, dawniej uczczona przez świętych królów; skropiona jest czerwoną krwią Syna swego Ta, którą krzepiło przedtem Jego jasne spojrzenie. (...)

Ale dusza Jej, trwając umocniona w Bogu, nie daje się zwyciężyć ludzkim niegodziwościom. Stoi więc obok Krzyża zachowując męstwo, trwając w cierpliwości, przejawiając wierność, okazując miłość, nie bojąc się tych, co grożą śmiercią, ani uciekając przed pogardą złych ludzi. Wielkodusznie znosi wszystko i stara się być podobna do pokornego Syna, nic nie odpowiadając okrutnym wrogom. Nie wydaje żadnych głosów potępienia, ani okazuje żadnych gestów oburzenia, ale tylko głęboko wzdycha, gorzko płacze, trwożnie boleje, współczuje w głębi serca, aż nazbyt udręczona. Nie gniewa się na krzyżujących, ale modli się za złoczyńców, smuci się z powodu szyderców i wzdycha za bluźniących Chrystusowi. (...)

O, wy wszyscy, którzy zdążacie drogą kalwaryjską, popatrzcie na stojącą tam zbolałą świętą Maryję. Spójrzcie na prawą stronę krzyża i zobaczcie Maryję, nosicielkę Chrystusa: czy jest boleść podobna do Jej boleści? Czy była kiedykolwiek taka Matka na świecie, która z taką miłością współczuła swojemu synowi? Albowiem wraz z udręką któregoś z członków Jezusa rozdzierała się raną Jej dusza i tyle razy stawała się męczennicą ile razy patrzyła na broczące krwią rany Syna.

Patrz więc teraz, duszo pobożna, abyś to ukryła w głębi swego serca. Bądź cicha i mężna, gdy nadejdzie czas udręczenia. Nie załamuj się ani nie poddawaj się rozpaczy, gdy zabierają ci to, co najbardziej kochasz, albo gdy odmawiają ci tego, co uważasz za konieczne dla siebie. Często bowiem najdrożsi przyjaciele Jezusa bywają próbowani największymi udrękami. Albowiem jeśli własnego Syna Bóg nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał na najcięższe męki, to czemuż ty tutaj szukasz radości? Jeśli Chrystus nie szukał samego siebie, ale był posłuszny i gotów na to, co najlichsze i najbardziej karzące, to czemu ty tak bardzo boisz się trudu i bólu, a nie obejmujesz raczej z miłości do ukrzyżowanego tego, co twarde i przykre? (...)

O najmiłosierniejszy Jezu, słodki Synu Maryi, wlej we mnie, proszę, łaskę pobożnych łez i zrań moje serce uczuciem głębokiego współczucia, które, jak wiem, poruszyło wnętrze Twojej łaskawej Matki. Spójrz na mnie oczami Twojej dobroci, którymi patrzyłeś na Matkę i ucznia, kiedy stali pod Krzyżem i płakali (...). Nawiedź mnie, błagam, łaską zbawienia Twojego przed śmiercią moją i spraw, bym usłyszał głos, który usłyszał błogosławiony Jan z Krzyża Twego: Oto Matka Twoja. Spraw, aby dusza moja usłyszawszy ten głos była bezpiecznie ustrzeżona od strachu przed ryczącym nieprzyjacielem.


Fragment "O naśladowaniu Maryi" Tomasza a Kempis

Poprawiony (czwartek, 04 kwietnia 2013 10:31)